
Tak to bywa
Wiatr zdejmuje drzewom szaty
ma intymne swoje plany
a pod spodem chude gnaty
to się poczuł oszukany
I na liście teraz zerka
podniósł z ziemi i wiruje
gra ochoczo z nimi w berka
aż zmęczony umknął w tuje
A pod nimi wronek stado
głośno kracze ostro ćwiczy
przed zimową defiladą
wiatr ze złości tylko syczy
I poleciał gdzieś do góry
tam roboty ma niemało
bo pozbierać musi chmury
by na wrony popadało
U mnie już mży deszcz...
lucja.haluch – „poetyckie-zacisze”