Wiersze na 26 pażdziernika 2025 r.
Miliardy kropli brylantowych
Miliardy kropel brylantowych
lśnią w kępkach trawy i na krzakach
a słońce jasne i wesołe
jest jak rozgwiazda morska jakaś.
Łąka przeciąga się i dyszy
tumanem mgiełki otulona
ja o jesieni złotej piszę
i czuję ciepło w swych ramionach.
Nad głową widzę błękit nieba
zwinne promienie drzewa pieszczą
miedzi purpury złota trzeba
by liść jesienny zaszeleścił.
Lasy grzybami obrodziły
lecz wrzos nie kwitnie fioletowo
dzień jest pogodny jasny miły
dlatego ciepłe są me słowa.
Polak patriota – „poetyckie-zacisze”
Pierwsze biele i weselej
Już białe szrony kryją zagony,
trawa zielona zmarzła i kona ,
poschło też kwiecie, czyżby po lecie?
Świat odmieniony, na polu wrony.
Jeszcze nie pora śniegi rozkładać,
sople lodowe ? jeszcze nie pora.
Czas przy kominku usiąść, pogadać,
a gdy kto chory ?wezwać doktora.
Słońce odmieni biele swym ciepłem,
kwiat się podniesie , odfruną wrony,
a babie lato? pofrunie jeszcze
gdzieś między sady ,między zagony .
Poetka patrząc, barwą się wzruszy,
ucieszy cieniem, co legł pod gruszą,
choć rankiem włoży czapkę na uszy,
potem uśmiechnie się całą duszą.
Pobiegnie z wiatrem pomiędzy liście,
pójdzie z najmilszym na długi spacer,
choć będzie jeszcze, szaro i mgliście,
kiedy się kocha, to jest Inaczej.
wiewióra – „poetyckie-zacisze”
Dzień jak co dzień
Kiedy patrzę w twoje oczy
i na usta co się śmieją,
każdy ranek jest uroczy
każdy dzień witam z nadzieją.
Liść opada coraz częściej
to przymrozków wielka wina,
jesteś mym jedynym szczęściem
lubię z tobą dzień zaczynać.
Siedząc razem, pijąc kawę
słuchać ptaków, co za oknem
wyśpiewują trele żwawe,
czasem płyną deszczu krople.
Dach rozbrzmiewa jak orkiestra,
lekkie smyczki, grubsze basy,
cudny życia bywa zestaw,
w dali, gdzieś, zamglone lasy.
Nasze życie, to codzienne,
smaczne , niby z masłem bułka,
razem bywa tak przyjemnie,
O czym dobrze wie wiewiórka.
Wiewióra – „poetyckie-zacisze”
Koleje życia
Patrzyłem w piękne , niebieskie oczy
czułem gorące jak ogień spojrzenie
kochałem bardzo ten widok uroczy
który mi spełnia te moje marzenie
szliśmy przez życie trzymając za ręce
szczęśliwi razem łamali przeszkody
szeptałem kocham w tej życia piosence
bo była zawsze przepięknej urody
że jest tak śliczna jak wiosna w tym roku
świeci uśmiechem buzia rozświetlona
i jest tak miła do samego zmroku
czekam aż przyjdzie nocka ta tak szalona
bym mógł utulić , pieścić całe ciało
drażnić zmysły zapachem jej włosów
kochać bez pamięci a ciało by drżało
dołożyć pragnienia do rozkoszy stosów
mijały lata , dni nam uciekały
coraz więcej pracy , coraz mniej uśmiechu
i nasze spojrzenia jakoś się mijały
tego słowa kocham usta nie szeptały
przyszedł dzień refleksji , co ja źle zrobiłem
zacząłem myśleć wieczorem i co wymyśliłem ?
To że zapomniałem mówić , jak się masz kochanie
kiedy rankiem w negliżu koło łóżka stanie
jak ona teraz przepięknie wygląda
że jest taka kochana , serce jej pożąda
że jak pięknie uśmiech twarz rozświetla buzie
mówić do niej w pieszczotach kochany łobuzie
przypomnieć te szczęśliwe lata co minęły
i nie widzieć zmarszczek co się z czasem wzięły
chwycić z rozmarzeniem za dłoń ukochaną
tą jedyną na świecie tak mocno lubianą
życie się zmieniło a radość wróciła
w tych kilku prostych słowach jest ogromna siła
która całe życie postawi na nogi
jak człowiek dla człowieka bywa czasem drogi
kuba-winetu – „poetyckie-zacisze”
Jesienny deszcz
Śmierć kroczy utartymi szlakami miłości
Jak wątły płomień ogarka świecy omdlewa
Tak uczucia smak gaśnie odpływając w przeszłość
Pozostaje mglista pamięć dekad minionych
Tylko mdły zapach rytualnych świec woskowych
Wyciska łzy z oczu drżenie rąk i serca głos
Deszczowy świat i jego galopujący bieg
Niesie w dal dobre i złe newsu tam – tamów rytm
Krople deszczu w szyby monotonne staccato
Myśli się plączą szyderstwami przysiąg i kpin
Hiobowe wieści drążą myśli w bezsenną noc
Obrazy kataklizmów przerywa resztki snu
Malum est in necessitate vivere, sed in necessitate vivere necessitas nulla Est
(źle jest żyć w okowach konieczności, żadna jednak konieczność nie zmusza nas do życia)
Boreas – „poetyckie-zacisze”
Dzika Róża
Na polanie, wśród traw i mchów,
Rosła róża, królowa snów.
Ostre ciernie, kwiat czerwony
Wiatr ją pieścił jak szalony.
„Patrzcie na mnie!” – woła róża,
„Jestem wolna, dzika, duża!
Ręki ludzkiej mi nie trzeba
Tylko mały skrawek nieba”
Ujrzał chłopak ją z dziewczyną.
Chce kwiat zerwać, już się zgina,
Hej, ostrożnie, zaszumiał las,
Dzika róża jest nie dla was.
Róża rani śmiałka palce,
Spływa krew jak w ostrej walce.
„Nie chcę konać gdzieś w wazonie,
Chcę tu rosnąć, pachnieć wonnie.”
Zostawili ją w spokoju.
Pośród trawy i powoju,
Aby każdy, kto przybywał,
Kwiat czerwony jej podziwiał.
Wszystkie kwiaty są najpiękniejsze
w swoim naturalnym, środowisku....
Amber N – „poetyckie-zacisze”
Stoi przy drodze brzoza schylona
Stoi przy drodze brzoza schylona
i żółte liście rozsiewa
nad małym krzyżem jest rozłożona
ze zmurszałego już drzewa
ile lat patrzy z góry na niego
tabliczka dawno zbutwiała
nie ma napisu już wyrytego
co kiedyś tak podziwiała
jak już niewielu ludzi zostało
co grób ten odwiedzają
dawno łez już tu nie wylano
grób liście przykrywają
niedługo brzoza wiatrem zwalona
połamie krzyż do końca
już nie utuli w swoje ramiona
krzew nie dopuści słońca
zniknie pamięć co grób ten kryje
ślady nie pozostaną
i tylko wicher w polu zawyje
nad tą pamięci raną
kuba-winetu – „poetyckie-zacisze”
znicz
ostatni raz
gdy twoje stopy dotknęły podłogi
świat płowial za oknem
bez słowa skargi na przemijanie
liście wezbrane czerwienią
w swej pieśni o niebie
spokojnym się gięły snem
w korzeniach drzew
kołysał się mrok
jak kot na kolanach czasu
w zamkniętych ustach ziemi
stukały cicho o siebie
srebrne różańce gwiazd
Mollina – „poetyckie-zacisze”
Tamten dzień
Jak to się mogło stać?
Niegdyś uśmiechem przepełnieni,
trwając wszyscy razem, żyjąc.
Ciesząc się każdą chwilą
nie mogliśmy przewidzieć skutków
mijającego czasu.
Byliśmy tam, dziś nas już nie ma
i nie będzie.
Co już się wydarzyło, nie wydarzy się więcej.
Każdy smutek, radość, łza i śmiech.
Jednak nie czasowi hańba.
Dzisiaj zamknięci w smukłych klatkach,
stworzonych przez nas samych.
Nie widzę dobra, nie widzę zła.
Nie dostrzegam już tego chłopca
hasającego po kukurydzianych polach.
Podekscytowanego, ciekawego świata,
kochającego i szczęśliwego.
Moja klatka to wszystko do czego dążyłem,
wszystko czego chciałem.
Dziś, sam na tym świecie,
odtwarzam chwile kiedy jeszcze
byłem tutaj razem z wami.
Jak to się mogło stać.
Ed0 – „poetyckie-zacisze”
Dziadek – wnuk
Wnuk i dziadek, dziadek i wnuk
dwa jakże różne pokolenia,
pod tym samym adresem mieszkają,
jakże inne charaktery maja.
Wnuk, gdy latek naście ma
życie dla niego to bajka
z przymrużeniem oka ją bierze
nie myśli jeszcze o swej karierze.
Obowiązki domowe nie dla niego są,
w ogóle pobyt w domu to obciach,
szkoła i nauka to nuda,
skóra i komóra, to jest to.
Z imprezy na imprezę by biegał,
w dzień spał w nocy bawił się,
komputer i fejs to jest to w co mu graj,
całe dnie by siedział fejsował i grał.
Dziadek zaś doświadczeń nazbierał
wiele w swoim życiu teraz by pozmieniał,
gdyby mógł do szkoły, by wrócił,
dobrych rad rodziców słuchał.
Teraz wie, że najpierw obowiązki,
przyjemności potem,
że pieniądze w życiu to nie wszystko,
że są wartości które bardziej się liczą.
Że praca w życiu to podstawa,
tylko ciężką, uczciwą pracą ludzie się bogacą,
że zdrowia za żadne pieniądze nie kupisz
i że warto mieć dobrych przyjaciół.
Jak widzicie sami dwa światy
z jednej strony wnuk to młodość,
z drugiej dziadek - doświadczenie.
Wnuk uważa, że dobrze postępuje,
dziadek to neguje, bo wie, że nie do końca,
gdzie prawda leży, to zależy
kto i z jakiej pozycji patrzy.
Gdyby ktoś złotą różdżkę miał
połączył te dwa światy w jeden,
wtedy zapewne żyłoby się lepiej,
mniej by zmartwień, problemów było
i w ogóle by się żyło jak w
krainie mlekiem i miodem płynącej.
K.W,
Iza-bella – „poetyckie-zacisze”
Lubię inteligentnych ludzi
Lubię inteligentnych ludzi
Z gburem rozmowa mnie nudzi
Nieważne są szkoły lecz słowa
Bo liczy się tylko rozmowa
Pozwoli wyjaśnić niuanse
Poglądy, zbieżności, dystanse
Przeszkodą też nie jest różnica
Argument to on mnie zachwyca
Pieniacza też skreślam od razu
On gada jak dziad do obrazu
Nie myśli jedynie cytuje
I siebie najbardziej szanuje
Cóż śnię niestety naiwnie
I marzę, marzenia są dziwne
Budzę się w kraju zmienionym
Tak strasznie już niepodzielonym
Parafrazuję prorocze słowa Jana
Wierząc, że u nas też nastąpi zmiana
;Bo Polak na zgodzie jeśli się nie skupi"
;To będzie przed szkodą, i po szkodzie głupi''
Bary – „poetyckie-zacisze”
Zapomniany grób
Puste pole piękna trawa
złotym listkiem posypana
w dali stoi krzyż zielony
to mogiła mało znana
krzyż zielony mech porasta
kształty grobu już zatarte
lecz ja nie wiem kto tam leży
kto tam złożył życia kartę
byłem mały to mówiono
to powstańców jest mogiła
że ich Polska przygarnęła
dla nich matką jedną była
stawiam kwiatek znicz zapalam
taką teraz mam nadzieje
pamięć o tym pozostanie
wicher śladów nie rozwieje
kuba-winetu – „poetyckie-zacisze”